

 |
Praca bywa często dobrem, którego szczęśliwy posiadacz przeżywa podobne rozterki do tych, które mają niektórzy mężczyźni względem kobiet: "z babą źle, ale bez baby jeszcze gorzej". Ogromna ilość czasu jaką poświęcamy dla pracodawcy, niedowartościowanie wynikające z różnic pomiędzy tym co robimy, a co moglibyśmy robić, lub chociaż chcieli, niska płaca, konflikty z szefem i ze współpracownikami. Z drugiej, jednak, strony brak pracy powoduje często ogromne frustracje związane z poczuciem braku wartości, braku przydatności, postrzeganiem przyszłości w czarnym kolorze. Siedzieć w domu i nic nie robić, to sprzeczne z ludzką naturą. Potrzebujemy celów, do których moglibyśmy dążyć. Potrzebujemy się rozwijać, ciągle coś poznawać, doskonalić, kończyć dzień w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. I praca powinna nam to umożliwić. A jak jest w rzeczywistości? Jesteśmy poniżani, ciągle wykonujemy czyjeś polecenia, choć ci którzy je wydają wcale od nas mądrzejsi nie są. Żyjemy w przeświadczeniu, że firma, w której pracujemy jest beznadziejna, w każdej innej jest na pewno lepiej. Ale czy rzeczywiście tak jest? Może należałoby się samemu o tym przekonać? Co możemy zyskać, a co stracić zmieniając pracę? Czy warto?
Treści tutaj zawarte powstały wyłącznie w oparciu o własne doświadczenia i przemyślenia autora, które poparte są faktami. Nie są, więc one oderwane od rzeczywistości, choć mogą być postrzegane jako myśli sfrustrowanego pracownika.
Jedna ważna uwaga na początek: przy zmianie pracy, zawsze żądajmy od naszego przyszłego pracodawcy promesy zatrudnienia. Jest to dokument, w którym zobowiązuje się on do zatrudnienia nas na ustalonych warunkach. Unikniemy wtedy rozczarowań. |